![]() |
Miauuu!Po czasie, druga cześć opka. Sorry ze tak długo... Ale pociesze was, już skonczyłąm to opko... Kolejne łzy nieba spływały po oknach, coraz więcej błyskawic rozcinało niebiańską otchłań. Nadal opatulona, starym swetrem, nadgryzionym już przez mole. wpatrywała się martwym wzrokiem na widok za szyba. Podziwiała deszcz i burze… A może ten respekt zrodził się w strachu? Oczy brunetki dojrzały jej odbicie w szkle. „Musze pozbyć się tego swetra… Nie do twarzy mi w czerwonym…” – stwierdziła. -Znowu to samo – westchnął starszy Kaulitz patrząc na brata majaczącego coś do siebie w błogim stanie chwilowego szczęścia. Na zimie leżała kolejna strzykawka…-Nie mam już do niego siły. Jutro zdecydowanie musimy jechać do tej klinki leczenia uzależnień… - mówił Dredziarz sam do siebie. Zdepnął strzykawkę, która pęka pod ciężarem jego nogi. Jeszcze raz spojrzał na Billa z litością w orzechowych tęczówkach. „Gdzie ty to chowasz? Skąd ty to do cholery masz?” – pomyślał i łapiąc ciemnowłosego w pół położył go na łóżku. Wyszedł z pokoju, tak jakby nie bardzo przejmował się tym co się dzieje. Znalazł Jennifer na dole. Dziewczyna siedziała skulona na białym, wygodnym fotelu i czytała książkę przy świetle lampki stojącej obok na Ziemii.-Jen, przykro mi… - westchnął.-Wiem, wiem. Nic nie mów – odparła sucho i zagłębiła się w lekturze. Kaulitz poszedł do kuchni z miną zbitego psa. Minęły kolejne ciche godziny. Nie wydarzyło się nic. Ten czas można by było wyciąć z życia i nikt nie zauważyłby, że go brakuje. Jenny nadal siedziała na fotelu i zmuszała się, by śledzić dalsze losy głównych bohaterów. „Ona go kochała, ale on miał inna i tamta zaszła w ciąże... Powoli.. Ale która była w ciąży? No nieważne.. No i w końcu tej drugiej dziewczynie umarła siostra, a on zakochał się w jeszcze innej i wziął ślub. Ale że niby z jaką?” – w głowie Jen nic nie układało się w sensowna całość. Wytężała umysł i za wszelka cenę chciała to jakoś poukładać.-Jenny… - rozmyślania przerwał jej ciepły głos. Ten sam, który kiedyś przemawiał do niej z czułością i podnosił na duchu.-Tak Kochanie? – odezwała się nawet nie patrząc na chłopaka.-Przepraszam… Ja nie chciałem… Ja nie wiem co się ze mną dzieje, nie mam nad tym kontroli… - jąkał chłopak w przypływie poczucia winy.-Jutro zabierzemy cię do kliniki leczenia uzależnień – poinformowała go brunetka.-Dobrze, ale nie złość się… - ciemnowłosy klęknął u stóp dziewczyny i spojrzał na nią spode łba. Srebrzyste łezki, gotowe do wypłynięcia szkliły się w jego oczach.-Nie złoszczę się – Jennifer potrząsnęła przecząco głową. Wstała z fotela i usiadła na kanapie.-Chodź tu do mnie… - szepnęła wpatrując się w ogromne drzewa za oknem, które szumiały tworząc swego rodzaju muzykę. Bill położył się i oparł swoją głowę na kolanach brunetki.-Ja naprawdę nie chciałem – łkał cicho i podciągał nosem.-Eh… Uspokój się – nadal przyglądając się przyrodzie za szybami Jen pogłaskała ukochanego po głowie. Właśnie jakiś kolorowy ptak wyleciał spomiędzy konarów jednego z wielkich dębów. Zaćwierkał wesoło i usiadł na parapecie. Dziewczyna uśmiechnęła się do ptaszka i dodała:-Zaśnij i odpocznij sobie trochę. Godzinę później bliźniak spał już jak małe dziecko. Musiał zasnąć naprawdę głęboko, bo nie rzucał się i nie budził spocony co chwile. Jenny była aż zdziwiona, ze Kaulitz śpi tak spokojnie. Dawno już nie widziała lekko uśmiechniętego chłopaka pogrążonego gdzieś tam w krainie marzeń. Zazwyczaj Bill skręcał się na wszystkie strony pod wpływem koszmarów, które wciąż go dręczyły, a jego twarz wyrażała strach i ból… Powolutku i delikatnie ujęła głowę ciemnowłosego w dłonie, wstała i ułożyła go na kanapie. Złapała fioletowy koc w pomarańczowe paski i nakryła nim bliźniaka. Stwierdziła że czas cos ugotować na obiad, więc poszła do łazienki umyć najpierw ręce. Przejrzała się wielkim lustrze tuż nad umywalką lecz nie zanotowała żadnych zmian. Odkręciła kurek z ciepłą wodą i namydliła dłonie. Nagle przeszył ją dreszcz. Zaniepokojona spojrzała w lustro i zastygła w bezruchu. Tuż za nią stał Bill i wpatrywał się dwoma ślepiami w jej oczy odbite w szkle. W Jego wzroku, było coś złowieszczego, morderczego. Jego orzechowe tęczówki, w tej chwili nienawidziły wszystkiego co się rusza. „Przecież jeszcze chwilę temu spał tak smacznie… A teraz wygląda jakby chciał mnie zabić…” – ze strachem stwierdziła brunetka. Chwila napięcia między dziewczyna a chłopakiem przedłużała się. Nie wykonywali żadnych ruchów. Bill stał jak skamieniały posąg, nawet nie mrugał oczami. Ta rozdzierającą cisze przerywał tylko szum lecącej wody z kranu. W końcu Jen nie mogąc już opanować coraz szybszego oddechu odezwała się:-Nie śpisz już? Dlaczego wstałeś? – zapytała bezsensownie. Na jej usta cisnęły się zupełnie inne pytania… Chłopak nie odpowiedział. Stał jak wcześniej tuż za nią, spoglądał w lustro, tym swoim groźnym wzrokiem. Jenny ze świstem wypuściła powietrze z płuc.-Bill, gdzie jesteś? – nagle odezwał się głos Toma dochodzący z salonu.-Tutaj – krzyknął chłopak ciepłym i wnet wesołym głosem, lecz jak na złość nadal nie zmienił swojej pozycji ani miny.-Co wy tu robicie? – spytał starszy bliźniak, gdy zauważył przerażona dziewczynę, które stoi bez ruchu, a woda z kranu leje się na potęgę.-Przyszedłem zapytać Jennifer, co dzisiaj na obiad – wytłumaczył Bill i nareszcie oderwał wzrok od lustra spoglądając pogodnie na brata.-Ahaaa… Jen…? - Drediarz i zmrużył oczy, lecz nie domyślił się niczego. Dziewczyna tak nagle jak zamarła, tak obudziła się i dokończyła swoja czynność.-Zaraz coś wam ugotuję – wyszeptała i wyszła nie patrząc na braci.-Dom wariatów… - mruknął Tom do siebie kręcąc głową. Młodszy Kaulitz uśmiechnął się blado i spojrzał w lustro… Przez całe popołudnie dziewczyna unikała ciemnowłosego. Nawet nie śmiała mu spojrzeć w oczy, by nie zobaczyć tego co wcześniej. Zaszyła się w ich wspólnej sypialni i na nowo zaczęła scalać losy bohaterów jej książki. Powoli Kostka Rubika układała się w całość…-Dobra, to już wiem, ze to Liza była w ciąży… Jezu, jakie to skomplikowane… Ale to w końcu nie Steve był ojcem. A kto w takim razie? Kurde – przerzuciła kilka stron do tyłu, by ponownie przeczytać ten rozdział. Skrzyp drzwi odwrócił jej uwagę. Do pomieszczenia wszedł Bill. Brunetka od razu spuściła głowę.-Jen... – chłopak kucnął naprzeciw jej, za wszelka cenę chciał zwrócić na siebie jej wzrok. Jennifer jednak zdobyła się na odwagę i już po chwili jej serce biło szybciej pobudzone wspomnieniami. To te same oczy, które kiedyś zauważyła na przystanku… To te same tęczówki, w których rozpływa się gdy on ją całował… To ten sam, wciąż uśmiechnięty, kochany Bill… Ciemnowłosy złapał ją mocno za nadgarstki i powiedział ostro:-To teraz się zabawimy. Jak na zawołanie, jego oczy przybrały „nowy” wygląd. Rozszerzone źrenice, skute lodem i otulone czymś w rodzaju rdzy, niźli czekolady wpatrywały się w dziewczynę.-Nie – mruknęła i wyrwała ręce ukochanemu. Gwałtownie wstała z fotela i goniona strachem podbiegła do drzwi.-Nigdzie się nie wybierasz – spokojnie rzekł bliźniak i z hukiem zatrzasnął drzwi, tuż przed nosem swojej dziewczyny. „Co w niego wstąpiło? To te narkotyki?” – gorączkowo myślała Jenny. Stanęła plecami do ściany. Czuła jak chłód betonu przechodzi na jej ciało. Nagle jej skóra spotkała się z gorącym oddechem. Czuła go na swojej szyi… Wystraszyła się. On był za blisko… Dłonie ciemnowłosego zaczęły rozpinać fioletową bluzkę. Guzik po guziku, napawał swój wzrok ciałem brunetki. Jen nie wierzyła że to się dzieje. Kilkakrotnie potrząsała głową by obudzić się z tego snu… Była w potrzasku. Kompletnie nie znała człowieka, który właśnie ją rozbierał. „To nie jest mój ukochany, to nie jest Bill…” Ocknęła się, gdy poczuła usta chłopaka na swoim dekolcie.-Powiedziałam nie! – wrzasnęła odpychając od siebie Kaulitza.-Ty…! – krzyknął ciemnowłosy i podniósł rękę. Jego przeraźliwe oczy błyszczały żądzą zemsty i śmierci. Jen zamknęła oczy i przygotowała się, by poczuć piekący ból, a łza wypłynęła z jej oka. Łza żalu do świata… Otwarta dłoń, już miała uderzyć jej policzek z całej siły, kiedy zatrzymała się tuż przy skórze. Nieoczekiwanie oczy Billa ponownie stały się kochające, a usta wygięły w smutną podkówkę… Zamrugał oczami, jakby kompletnie nie wiedział co się dzieje wokół i chciał coś powiedzieć, pogłaskać Jenny po twarzy, lecz Tom rzucił się na niego, gdy wszedł do pokoju i zrozumiał jaka sytuacja zaistniała przed chwilą.-Ty draniu! – całym ciężarem swojego ciała przygwoździł brata do podłogi. Bliźniacy dyszeli ciężko. Młodszy Kaulitz leżał nie mogąc się ruszyć i odwrócił głowę w stronę okna. Tom nie mogąc już opanować złości, która rosła w nim od kilku dni złapał brata za ramiona i zaczął nim potrząsać.-Opanuj się do cholery! Kim ty jesteś?! – wrzeszczał.-Tom, puść go… - mruknęła brunetka widząc co się dzieje.-Nie potrzeba nam jeszcze teraz wizyty w szpitalu – dodała już spokojnie patrząc na twarz ciemnowłosego, którą przysłaniały czarne jak smoła kosmyki. Dredziarz puścił swojego brata i stanął obok Jen, obejmując ją ramieniem. Bill od razu doczołgał się do łóżka, oparł się o nie plecami. Kolana podciągnął pod brodę, a twarz schował miedzy nogami.-Nic ci nie zrobił? – spytał starszy Kaulitz patrząc z zatroskaną mina, jak dziewczyna zapina guziki bluzki.-Nic – odparła i wyszła. CDN A tu jeszcze macie linki: www.sweetimmortal.fbl.pl www.miserry.fbl.pl Pierwszy to mój fbl <zozol.>, a drugi to fbl mojej siostry<honda>. BYE BYE ;* honda-th 2007-12-20 19:49:58 skomentuj to co napisały Honda i Zozol...:) ( a już jest (18) komentów ) |